Pamiętam ten dzień.Kiedy moja stopa stanęła na brudnym dywanie w
bibliotece szkolnej.Zimny wiatr, który nie wiadomo skąd się wziął otulił
moje ciało przyprawiając mnie o dreszcze.Przerażony widokiem tego
miejsca ruszyłem przed siebie w poszukiwaniu jednej z moich ulubionych
książek.
Z kroku na krok czułem się coraz bardziej rozluźniony. W
powietrzu unosił się delikatny zapach wanilii ,migdałów i fiołków.
Przechadzając się pomiędzy regałami w poszukiwaniu odpowiedniego działu
napełniałem mój umysł tymi zmysłowymi zapachami. W tym momencie nawet
ciężka atmosfera panująca w pomieszczeniu mi nie przeszkadzała. Czułem
,że mógłbym spędzić całe swoje życie w bibliotece.
Zapominając w
jakim celu znalazłem się tam, zacząłem poszukiwać źródła oszałamiającej
woni. Przedzierając się pomiędzy książkami czułem się coraz bardziej
słaby. Byłem jednak zbyt oszołomiony i za razem ciekawy ,aby zaprzestać
moich poszukiwań z powodu tak błahej sprawy.
Nim się obejrzałem
nie byłem w stanie utrzymać równowagi. Moje ciało odmawiało mi
posłuszeństwa ,a nogi były jak z waty cukrowej. Nawet mój umysł wydawał
się nadzwyczaj zamulony.
Nie wiem jakim cudem ,ale w tym samym
momencie w moich uszach rozbrzmiał delikatny dźwięk pianina. Był on
cichy ,lecz idealnie czysty. Melodia wydawała się hipnotyzować mnie od
stóp do głów. Była taka jak ten zapach. Mógł bym rzecz ,że magiczna.
Tak....to słowo idealnie opisywało tę chwilę.
Parę minut później
spojrzałem na swoje nogi. Były one wygięta w różne strony. Z rękami było
podobnie. Całe moje ciało trzęsło się z podniecenia. A głowa wydawała
się nad zwyczaj ciężka. Nie mogłem jej unieść. Postanowiłem jednak iść
dalej. Co jednoznacznie nie było mi dane. Parę minut później ta magia
zamieniła się w grę. Wznosiłem się i upadałem niczym Posejdon. W końcu
nie wytrzymałem. Upadłem na ziemię. Z każdej strony otaczały mnie
przenikliwe ciemności. Zapomniałem nawet w jakim miejscu się znajduje.
Towarzyszyła mi tylko ta mała lampka zawieszona na suficie. Patrzyłem na
nią ze łzami w oczach. Nawet nie wiedziałem dlaczego płaczę. Może
dlatego ,że wszystko mnie opuściło? Muzyka już nie grała ,nie czułem już
tego słodkiego zapachu w powietrzu. Byłem tylko ja i ta lampka. Ale to
tak jakby...ona miała ciało. A jakbym ja był duchem. Postacią z bajek
dla dzieci ,którą zapomną po pewnym czasie.
W tym momencie nie
myślałem trzeźwo. Te głuche światło było moją jedyną przepustką.
Ugryzłem się mocno w wargę i wbiłem paznokcie w dłonie. Jednakże z moich
oczu wydobywało się coraz więcej łez.
Czułem jak życie ze mnie uchodzi. Przebiega przeze mnie i wchłania w podłogę.
'Zdradliwa magia' pomyślałem bez wyrzutu. Zamknąłem oczy i poczułem jak coś otula mnie niczym kołdrą.
To było niczym aksamit. Wiedziałem ,że na pewno gdzieś już spotkałem coś o takim samym dotyku.
Jednakże nie było dane mi skończyć. Ostatni raz spojrzałem na lampę. Której światło gasło razem ze mną ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz